Zmagania Donalda Trumpa z Iranem odsłoniły fundamentalną prawdę: świat nie boi się już amerykańskich gróźb, a tradycyjni sojusznicy porzucają Waszyngton, by tworzyć nowe partnerstwa.
Według Nahala Toosiego z Politico, Trump napotyka mur oporu ze strony długoletnich sojuszników USA, którzy aktywnie tworzą nowe sojusze i zepchnęli Amerykę na margines jako partnera dyplomatycznego. W ostatnich dniach wielu globalnych graczy otwarcie przeciwstawiło się prezydentowi, obnażając poważne ograniczenia amerykańskich wpływów.
Główny problem jest filozoficzny. "Trump i jego współpracownicy często wydają się działać tak, jakby większość innych ludzi na planecie była 'postaciami niezależnymi' w grze wideo" i wierzą, że Ameryka może używać "gróźb, siły ekonomicznej i działań militarnych, by zmusić inne stolice do uległości," zauważył Toosi.
Ale polityka zagraniczna nie działa w ten sposób, a analityk Politico sugerował, że obecna administracja "nie radzi sobie dobrze" z przystosowaniem do zmienionego świata.
Trump nie wykazuje żadnych oznak uczenia się z tej rzeczywistości. Richard Haass, były prezes Rady Stosunków Zagranicznych, zauważył: "Gdyby istniało zrozumienie, że zastraszanie nie jest już taktyką, która może odnieść sukces, zobaczylibyśmy odejście od niej, ale nie ma prawdziwych oznak, że Trump to robi."
Problem jest strukturalny. "Jest otoczony przez ludzi mówiących 'tak'," wściekał się jeden z wysoko postawionych europejskich dyplomatów.
Dyplomacja wymaga wzajemności — koncepcji, którą zespół Trumpa wydaje się niezdolny pojąć. "Jeśli chcesz czegoś od kogoś, musisz mu coś dać, chyba że jak w II wojnie światowej naprawdę się poddali. To nie może być tylko 'będziemy was dalej bić'," powiedział zachodni dyplomata z Bliskiego Wschodu.
Cła Trumpa przyspieszają rozwód. Inne kraje aktywnie szukają nowych partnerów handlowych poza USA, zmniejszając swoją ekonomiczną zależność od Ameryki. Gdy narody zmniejszają swoją militarną i ekonomiczną zależność od Waszyngtonu, stają się mniej skłonne do słuchania amerykańskich żądań w przyszłości.
Fundamentalne niezrozumienie sięga głębiej. Wielu ekspertów od spraw zagranicznych martwi się, że Trump traktuje globalne konflikty jak transakcje nieruchomościami, redukując złożone kwestie geopolityczne do zwykłych sporów o ziemię. Ale "tożsamość, polityka i pragnienie zwykłego przetrwania jako naród to jest to, co napędza wiele konfliktów," a nie czysto materialne kalkulacje, napisał.
Trump i jego zespół "nie zdają sobie sprawy, że ludzie mają tendencję do walki o to, co nadaje ich życiu sens poza czysto racjonalną lub materialną analizą kosztów i korzyści," według byłego urzędnika latynoamerykańskiego, któremu przyznano anonimowość, aby móc szczerze wypowiedzieć się na ten delikatny temat.

