W zeszłym tygodniu The New York Times ujawnił wewnętrzne memoranda dotyczące mało znanej decyzji Sądu Najwyższego z 2016 roku, ujawniając szokujące informacje o prezesie Sądu Najwyższego Johnie Robertsie, który publicznie często przedstawia się jako bezstronny sędzia, lecz za kulisami jest demaskowany jako stronnik prawicy.
W opublikowanej we wtorek analizie Dahlia Lithwick i Mark Joseph Stern ze Slate wyjaśnili, że to właśnie to orzeczenie zapoczątkowało „shadow docket" (ukryty kalendarz spraw).
AlterNet w zeszłym tygodniu zwrócił uwagę na artykuł profesora Steve'a Vladecka z Georgetown University Law School, który wytknął błędy prawne. Vladeck, autor książki o „shadow docket", omówił orzeczenie z 2016 roku, które było pozbawione jakiegokolwiek nadzoru i dokonało znaczących zmian w amerykańskim systemie prawnym – wszystko w ramach walki o władzę wymierzonej w administrację prezydenta Baracka Obamy.
Przez lata konserwatyści narzekali na „shadow docket", nazywając go sądową sekrecją i sugerując, że kryją się za nim „złe intencje wobec łagodnej procedury awaryjnej działającej według neutralnych zasad prawnych" – podał Slate. Nowo ujawnione memoranda „dokładnie ujawniają, dlaczego sędziowie mianowani przez republikanów nie chcą, by praktyka ta była poddawana publicznej czy akademickiej analizie: jeśli ten przeciek jest jakimkolwiek wskaźnikiem, społeczeństwo byłoby zszokowane widząc bezczelnie polityczne, przesiąknięte propagandą sztuczki stosowane przy rozstrzyganiu tych kluczowych spraw."
Gdy Sąd Najwyższy wkroczył, by w 2016 roku zablokować „Clean Power Plan" zaledwie jednym akapitem, sędzia Elena Kagan nazwała to „bezprecedensowym" działaniem. Ale to Sąd Najwyższy, więc ustanowił tym samym nowy precedens, a następstwem była dekada sprzeciwu wobec zielonej technologii. Czerwone stany rzuciły się z desperacką próbą zatrzymania nowych przepisów EPA, zanim wejdą w życie, a konserwatyści w sądzie im przytaknęli.
„W tamtym czasie SCOTUS nigdy wcześniej nie zamrożał polityki władzy wykonawczej, podczas gdy sąd apelacyjny wciąż ją rozpatrywał (i już odmówił przyznania zawieszenia)" – wyjaśnili prawnicy. Tak właśnie było w tym przypadku. Sąd apelacyjny dla Okręgu Kolumbii nie zdążył nawet wysłuchać argumentów w sprawie. Tymczasem, ponieważ wymogi nie wchodziły w życie aż do 2018 roku, stany miały lata, by dochodzić swoich praw w sądzie. Firmom zajmującym się paliwami kopalnymi dano sześć lat na przygotowanie się.
Jednak konserwatywni sędziowie nadal twierdzili, że sytuacja jest pilna i że muszą interweniować, aby powstrzymać dalszy bieg wydarzeń.
Ujawnione memoranda Robertsa i sędziego Stephena Breyera, wymieniane z kolegami, pokazują, jak doszli do wniosku, że mamy do czynienia z „nagłym przypadkiem" i że shadow docket musi wkroczyć.
„Być może najbardziej szokujące jest to, że ta korespondencja ujawnia, iż to właśnie prezes sądu najsilniej naciskał na szybką i zdecydowaną decyzję, a jego rozumowanie miało znacznie więcej wspólnego z polityką prezydencką i osobistymi żalami niż z jakąkolwiek wzniosłą logiką prawną" – napisali Stern i Lithwick.
„Przede wszystkim nowe doniesienia obalają gołosłowne twierdzenia prezesa sądu o zasiadaniu na czele mitycznego sądu 3–3–3, gdzie jego wyważony centryzm prowadzi naród przez czasy partyjnych podziałów. Teraz jest już zupełnie jasne, że Roberts sam jest czołowym partyjnym graczem, zwłaszcza pod osłoną tajemnicy oraz wewnętrznych norm koleżeńskości i poufności" – dodali.
Podczas gdy Vladeck szczegółowo opisał błędy prawne w orzeczeniu, Lithwick i Stern skrytykowali Robertsa za jego złośliwą reakcję, twierdząc, że Obama nie powinien mieć możliwości „transformacji znacznej części krajowej gospodarki" bez uprzedniego „przetestowania tego przez ten Sąd, zanim zostanie to przedstawione jako fait accompli. Wydaje się jednak, że EPA jest wystarczająco pewna bezpośrednich skutków tej regulacji, że nawet połączone wysiłki Kongresu i Prezydenta nie mogłyby odwrócić jej skutków."
Autorzy Slate nazwali „beztroski" reakcję Robertsa szczególnie ironiczną, biorąc pod uwagę, że przez ostatnią dekadę głosował za tym, „by administracja Trumpa wdrażała politykę o ogromnych, nieodwracalnych konsekwencjach narodowych zanim jego sąd zatwierdził ją co do meritum."
Jedynym sposobem odczytania komentarzy Robertsa (popieranych przez sędziego Samuela Alito) jest to, że poczuli się w jakiś sposób urażeni – stwierdzili Lithwick i Stern. „Że administracja Obamy, poprzez swoje komentarze, w jakiś sposób okazywała brak szacunku Sądowi Najwyższemu."
W memorandum Alito twierdził, że regulacje uczyniłyby „nieważną" władzę sądu i „legitymizację instytucjonalną" – podał artykuł. Roberts posunął się nawet do ataku na administratora EPA, mówiąc, że jeśli nie powstrzymają przepisu natychmiast, wszystko stanie się „funkcjonalnie nieodwracalne."
Nie był to atak osobisty; był to atak na sąd jako instytucję. „EPA Obamy rzekomo omijała cenioną przez sąd nadrzędność i trzeba było ją postawić na swoim miejscu" – wyjaśnili prawnicy.
Rezultatem była „głęboko wadliwa analiza" Sądu Najwyższego dotycząca definicji „nagłego przypadku", pozwalająca na „automatyczne zatwierdzanie polityk i praktyk, które wydają się wątpliwie zasadne, przy jednoczesnym zbywaniu negatywnych skutków dla milionów ludzi" – podsumowała analiza.

